JAKIM JESTEM CZYTELNIKIEM?

5/13/2014

Dzisiaj będzie typowa zapchajdziura, czyli popularna ostatnio zabawa, do której (jak zwykle) nominowałam się sama. Ale zanim zaczniemy, ustalmy podstawowy fakt o mnie: 

źródło: weheartit.com
Teraz możemy zaczynać!

  • Zawsze mam w torebce jakąś książkę. ZAWSZE. To w ogóle nie ma znaczenia, gdzie akurat idę: do kościoła, na zakupy czy na imieniny do babci. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy znajdzie się chwila na czytanie. 
  • Cytaty zaznaczam ołówkiem w książce, a strony znaczę kolorowymi zakładkami samoprzylepnymi. Kiedyś prowadziłam w tym celu specjalny notes, ale teraz już niestety rzadko do niego zaglądam. 
  • Ciężko czyta mi się w miejscach publicznych czy środkach komunikacji miejskiej. Strasznie rozprasza mnie szum dookoła, ale to nie znaczy, że nie zdarza mi się przegapić przystanek czy odpłynąć na nudnym wykładzie… 
  • Przed rozpoczęciem rozdziału zawsze sprawdzam jak długi jest. Potem w trakcie czytania zerkam co jakiś czas ile jeszcze stron zostało do końca. I nie ma to nic wspólnego z tym, że książka mnie nudzi. Tak już mam i koniec. 
  • Uwielbiam patrzeć na swoje książki. Godzinami mogę się wgapiać w półkę, zmieniać ich położenie, dotykać, przestawiać.. takie małe zboczenie. 
  • Wącham książki. Serio.
  • Kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać. Ale to chyba norma w blogosferze.
  • Kupiona książka musi swoje odleżeć na półce. Praktycznie nie zdarza mi się czytać tuż po zakupie. 
  • Choć już przestałam być nastolatką to nadal się nią czuję, dlatego też uwielbiam sięgać po literaturę dla młodzieży. 
  • Czasem mam ogromnie melancholijny nastrój i jest to czas, w którym mam niesaowitą ochotę na poezję. Choć zdarza mi się to niestety coraz rzadziej… 
  • Kiedy widzę osobę czytającą książkę nałogowo zerkam na okładkę. A jeśli nie jestem w stanie zobaczyć to potrafię podejść i zapytać wprost. Kolejne zboczenie. 
  • Ebooki nie zostały stworzone dla mnie. Mam ogromną potrzebę czucia przyjemnego ciężarku w dłoni, specyficznego zapachu i suchych od przerzucania kolejnych stron palców. Poza tym ebooka nie da się postawić na półce, do cholery!
  • Od wszelkich księgarń zawsze jestem odciągana siłą. Nawet jeśli absolutnie nie mam pieniędzy na książki, to lubię po prostu wejść do sklepu i nacieszyć się ich widokiem. 
  • Okropnie nie lubię pożyczać książek. Kieruje mną paniczny lęk, że dana pozycja do mnie nie wróci. Albo wróci w stanie innym niżbym sobie tego życzyła. 
  • Nie lubię czytać w swoim łóżku. Nie mogę się wygodnie ułożyć, nie mam o co oprzeć pleców i zwykle nie mogę też poruszać nogami, na których śpi mój kot.
źródło: weheartit.com
  • Bardzo często wolę zostać w domu, żeby poczytać niż wyjść gdzieś do ludzi. Zawsze byłam typem domatora i zawsze przerażały mnie tłumy. Ale czasem (czytaj – 6 razy w tygodniu) zupełnie mam ochotę się odciąć od rzeczywistości i schować się pod kocem z lekturą. Prawdziwy ze mnie mol książkowy. Brakuje mi tylko rozciągniętego swetra po babci i okularów jak denka od butelki ;-)
  • Nie potrafię zarwać nocy dla książki, choćby była nie wiem jak dobra. Nie potrafię zarwać nocy z żadnego powodu - zbyt mocno kocham spać. 
EDIT!
Nominowała mnie Zuzia, więc już nie jestem forever alone. Dzięki!

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Też zawsze staram się podejrzeć, co dana osoba (w autobusie, na przystanku, na ulicy, na wykładzie...) akurat czyta. Ale nie pytam - chyba, że chodzi o znajomych. Rozmowy z nieznajomymi to coś, co mnie przerasta;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię gapić się na książki :D Szczególnie jeśli jest to ogromne stosiwo, które właśnie przytachałam z biblioteki - jeden zerk i od razu czuję się lepiej :)
    No i potrafiłabym zarwać noc dla książki :) Nie wiem, czy całą, bo jeszcze nigdy nie czytałam całą noc, ale kiedyś prawie, prawie się udało :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele mamy ze sobą wspólnego. :) Dla przykładu też nie lubię e-booków (chociaż ostatnio to właśnie je czytam, bo nigdzie nie mogę dostać papierowych wersji). Różnicę znalazłam jedną - zdarzyło mi się kilka razy zarwać noc dla książki. Pierwszy raz chyba w gimnazjum kiedy czytałam Sagę o Ludziach Lodu. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, to teraz wymienię rzeczy, z którymi się z Tobą zgadzam, a przez zwykłą sklerozę nie wymieniłam u siebie: sprawdzanie, ile stron ma rozdział, wąchanie, kupowanie i odkładanie na półkę, kosmiczne przyciąganie księgarni, lęk przed pożyczaniem. Też zawsze staram się dojrzeć, co ktoś inny czyta, ale jakoś brak mi odwagi, żeby ewentualnie podejść i zapytać. Muszę to kiedyś zmienić!;) Moje łóżko jest genialne do czytania!:D

    PS Możesz się czuć nominowana przeze mnie.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, książkofile, wszyscy jesteśmy do siebie tacy podobni... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Amelia - tak się właśnie poczułam... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja chciałam Cię nominować. Dzisiaj odpowiadam.
    I tak nominuję ciebie. Who cares?
    Chyba nie będziesz miała nic przeciwko?

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha, ostatni fakt mnie rozbawił :D U mnie nie ma czegoś takiego jak zarywanie nocy, bo nawet jak czytam do trzeciej, to wstaję odpowiednio później, więc i tak się wysypiam ;) A w dni szkolne po prostu czytam do określonej godziny i przerywam, choćby, nie wiem jak, ciekawił mnie dalszy ciąg.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy bardzo dużo wspólnych punktów, ale to już chyba norma :) Zauważyłam, że prawie ze wszystkimi uczestnikami tej zabawy tak mam... książkoholicy chyba rzeczywiście są do siebie podobni :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zuzia - edytuje post i nie będę już forever alone :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Też kiedyś zaznaczałam cytaty ołówkiem i kolorowymi zakładkami, teraz jedynie zapisuję sobie numer strony do recenzji ot, lenistwo ;p
    Podobnie jak Ty również noszę książke zawsze w torebce - nie ma opcji żeby jakiejs tam nie było i w przeciwieństwie do ciebie lubię czytac w busach i autobusach, nie lubie natomiast w mpkach ;) I też godzinami mogłabym przyglądać się swoim ksiiążkom, i rzadko czytam coś zaraz po kupieniu i też je dotykam i gładzę i wzbraniam się jak tylko moge przed pożyczaniem... oj jeszcze kilka by sie znalazło ;0

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie pamiętam, żebym kiedyś słyszała, że ktoś nie lubi czytać w łóżku :o Dla mnie to najlepsze miejsce do pochłaniania książek! :D Też panicznie się boję o pożyczone książki... Ogólnie w wielu punktach się z Tobą zgadzam, ale nie ze wszystkimi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też podglądam, co inni czytają:) z tym zerkaniem na koniec rozdziału-czasem też tak robię, ale nie jakoś szczególnie regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać i nie przepadam za e-bookami :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również zerkam z ciekawością na osobę z książką w dłoni, jeśli nie uda mi się dojrzeć tytułu to jednak nie podchodzę (nie mam odwagi). A e-booków nie lubię z tego samego powodu co ty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać. Ale to chyba norma w blogosferze. - oj tak. klęska urodzaju to w moim przypadku już stan normalny.

    OdpowiedzUsuń
  17. ŁAP linka:
    http://alezaczytana.blogspot.com/2014/05/jakim-jestes-czytelnikiem.html#more

    OdpowiedzUsuń
  18. Też nie przepadam zrywać nocek, bo potem muszę się znowu, od początku przyzwyczajać do godzin wstawania i kładzenia się spać. I lubię sprawdzać liczbę stron. I kocham zapach książek. I moją półkę. ♥
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna zabawa i fajnie, że sama się nominowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Okulary mam, sweter też się znajdzie. I właśnie siedzę opatulona kocem, a obok mnie książka macha skrzydełkami obwoluty. Chyba zaraz ją do siebie przygarnę. ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nie zdarzyło mi się zapytać kogos o to co czyta, jednak czasem byłoby to prostsze od wyginania się i próbowania zobaczenia okładki. Kiedyś na przystanku pewna pani codziennie czytała. I zawsze mnie intrygowało co ona tam czyta, bo miała tę tendencję, że każda okładka była oprawiona... Jestem zbyt nieśmiała, aby zapytać...

    Również mam ciężko z zarywaniem nocki dla książek - nawet najmocniejsza kawa nie powstrzyma mnie przed spaniem. Uwielbiam spać!

    Ołówkiem nigdy bym nie zaznaczyła nic w książce, ale zdarza mi się przepisywać cytaty nieraz. Pożyczanie książek, to dla mnie wielki stres, ale głupio mi jest zapytać, czy dana osoba już może przeczytała te książkę i czy mi ją w końcu odda. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też wącham książki, masakra :D Ja też kocham spać, ale jeśli książka mnie wciągnie potrafię czytać do rana, tylko gorzej z następnym dniem, ale to jest przecież nie ważne, kiedy nie wierz, co się za chwilę wydarzy w kolejnym rozdziale.... :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem dlaczego, ale ja nie znoszę zaznaczać czegoś w książkach. Nie to, że obawiam się je niszczyć, to jakaś blokada:D kiedyś się podpisywałam na pierwszych stronach jak moja matka, ale szybko z tym skończyłam. hm.
    z tym układaniem i wgapianiem się to tak samo mam i kupuję wręcz na kilogramy, chociaż oszczędzam kasę na mieszkanie. nie dlatego, że mam wewnętrzny przymus czy coś, zawsze obawiam się że książki które chcę kupić znikną z księgarni! i co gdybym nawet ebooka wtedy nie wygrzebała?

    Czy to już choroba? :D

    OdpowiedzUsuń

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran