SARAH LOTZ: TROJE

9/09/2014

Mistrzowsko przeprowadzona kampania promocyjna, obiecująca historia i oryginalne wydanie – czarna okładka, cztery krótkie, ale wiele mówiące zdania zamiast opisu fabuły i wreszcie – czarne brzegi stron. Nie ma co, książka budzi niepokój już samym wyglądem, któż więc mógłby nie zainteresować się jej treścią?

Cztery katastrofy lotnicze mające miejsce w tym samym czasie, ale na czterech różnych kontynentach. Jeśli samo to nie przywodzi na myśl co najmniej ataków terrorystycznych, to aury tajemniczości dodaje tej sprawie niejasna wiadomość nagrana przez jedną z pasażerek tuż przed śmiercią oraz fakt, że z trzech katastrof ocalało troje dzieci, praktycznie bez poważniejszych urazów fizycznych. Nikt nie jest w stanie wyjaśnić okoliczności, w jakich udało im się przeżyć, a szczątki pozostałe z samolotów i, cóż, reszty pasażerów, pozwalają – bez najmniejszej przesady – nazwać to cudownym ocaleniem. Dlatego też rodzą się szalone teorie spiskowe z Trojgiem w roli głównej. Jedni wieszczą rychły koniec świata, inni inwazję kosmitów, ale jedno jest pewne – coś się dzieje, a świat pogrąża się w chaosie.

Przede wszystkim na uwagę zasługuje oryginalna forma narracji. Lotz stworzyła postać Elspeth Martins, dziennikarki i autorki nieistniejącej książki Od katastrofy do spisku, opowiadającej o konsekwencjach Czarnego Czwartku. W rezultacie Troje to zlepek najróżniejszych relacji, wywiadów, rozmów telefonicznych i maili, wymienianych z naocznymi świadkami, bliskimi ofiar lub ludźmi, którzy mogą mieć w tej sprawie coś istotnego do powiedzenia. Kilkoro z nich odgrywa na tyle ważną rolę, że funkcję narratora przejmują więcej niż raz, inni zaś pojawiają się tylko „na chwilę”. Najważniejszymi osobami, poza samymi ocalałymi oczywiście, są ich opiekunowie, bo to właśnie oni na co dzień przebywają z Jess, Bobby’m i Hiro, dostrzegając tym samym zmiany w zachowaniu cudownie ocalałych dzieci.

Książka jest pisana bardzo nierówno. Momenty, od których cierpnie skóra przeplatają się z fragmentami przegadanymi i mocno nużącymi. Mimo to, przynajmniej od czasu do czasu, wywołuje emocje, a to zawsze działa książce in plus. Nie można powiedzieć, że czyta ją się bezrefleksyjnie, a szalone teorie spiskowe – choćby nawet bardzo absurdalne – budzą odrobinę niepokoju w czytelniku, a już z całą pewnością intrygują. Mnie najbardziej interesująca wydała się teoria religijnych fanatyków, dotycząca Czterech Jeźdźców Apokalipsy oraz cały wątek japoński, a szczególnie las samobójców - Aokigahara, notabene miejsce jednej z czterech katastrof lotniczych. W dodatku autorka przemyciła odrobinę japońskiej kultury, zachowała też niektóre określenia w tym języku, tłumacząc je w przypisach. Chociaż książka nie stroni od wątków paranormalnych, to jednak jest na tyle realistyczna, że bez trudu można uwierzyć w prawdziwość przedstawionych wydarzeń. Z pomocą przychodzi dopiero Internet i absolutny brak wzmianki o czterech katastrofach lotniczych 12 stycznia 2012 roku. Poza tym Lotz obnaża też bezlitosną medialną machinę, która ma ogromną siłę oddziaływania na współczesnego człowieka. Nie lekceważy szybkości z jaką dziennikarze rozprzestrzeniają informacje, podsycając tym samym kolejne plotki i wzbudzając ogólnonarodową panikę.

Troje to książka więcej niż dobra, choć niestety niepozbawiona słabszych momentów. Do grona największych wad zaliczyć można zakończenie, które z jednej strony daje spore pole do interpretacji, z drugiej jednak pozostawia zbyt wiele niewyjaśnionych kwestii i ogromny niedosyt w czytelniku. Poza tym, jak na dużą ilość bohaterów - narratorów, książka jest tak mało zróżnicowana, że równie dobrze za każdym razem mogłaby to być jedna i ta sama osoba. Mimo to uważam, że Troje to dzieło godne uwagi i warte polecenia. Brawa za pomysł, formę i szatę graficzną. 

Sarah Lotz, "Troje", Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2014, s. 479

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Niesatysfakcjonujące zakończenie potrafi zepsuć całą radość z książki... Czekam aż tom pojawi się w bibliotece, bo jestem bardzo ciekawa tej opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, książka miała kampanię promocyjną jak mało który tytuł. Osobiście miałam okazję przeczytać jedynie pierwszy rozdział - z całości musiałam zrezygnować z powodu natłoku innych obowiązków. Zaplanowałam jednak, że prędzej czy później i ja po nią sięgnę, choć zazwyczaj stronię od takich książek. Ot, siła marketingu.

    http://kulturka-maialis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam niedługo po tym, jak wyszła. Szału nie ma, spodziewałam się czegoś nieco lepszego, ale nie było źle :) A akcja promocyjna z taką pompą to rzadkość. Zakończenie również mnie zawiodło, tak jak Ciebie.
    Jeśli jesteś ciekawa, to zapraszam do mnie:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy zobaczyłam recenzje tej książki, koniecznie musiałam ją przeczytać. Właśnie wczoraj zaczęłam czytać Troje i jak na razie jestem mile zaskoczona książką. Czy moja opinia nie ulegnie zmianie, okaże się w najbliższych dniach.
    Pozdrawiam ;)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś zdecydowanie będę musiała sobie ją podkraść od ciebie. ;) Jestem strasznie ciekawa.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szata graficzna to coś, na co zawsze najpierw zwracam uwagę w książkach. Tu jest mistrzowska- intryguje od pierwszego spojrzenia. Fabuła wygląda zachęcająco, choć odpycha ta nierówność w jej ciekawości- to potrafi wybić z rytmu i zniechęcić do dalszego czytania. Bardzo fajna i zgrabna recenzja! :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Długo zastanawiałam się nad kupnem tej książki. Ostatecznie ją sobie odpuściłam. I po przeczytaniu Twojej recenzji- nie żałuję swojej decyzji. Nużące momenty skutecznie mnie odstraszyły, poza tym fabuła nie należy do moich ulubionych klimatów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha! Mi też się kompletnie nie podobało zakończenie, nie lubię takiego rozwiązania ;D a kampania promocyjna - mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, że książka jest nierówna - opowieści czyta się dobrze, suche fakty nieco gorzej. Ale w ostatecznym rozrachunku nie wpłynęło to na moją ocenę. Jestem pod wrażeniem stworzonej historii, poza tym uwielbiam kiedy autor wplata swoją fikcję w rzeczywistość społeczno-polityczną. Do tego dochodzi duża autentyczność, która pozwoliła na taką genialną kampanię reklamową....

    Dobra, dałam się na to wszystko złapać. Ale po lekturze byłam zachwycona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama mam mieszane odczucia co do tej książki. Z jedenj strony jest naprawdę dobra, a zdrugiej męcząca i ciężka... Jednak ogólnie jestem zadowolona z lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie zgadzam się, że wokół książki było bardzo dużo szumu. Do tego jest ciekawie wydana i ładnie wygląda na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie kupiłabym jej, ale zainteresowała mnie. Może jak będzie w bibliotece to po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  13. Przez to zakończenie nie wiem czy decydować się na lekturę. Książka ciekawi fabułą, jednak ja nie potrafię znieść myśli o niedokończonych wątkach. Mocno zastanowię się nad tym czy sięgać po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę w końcu tą książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamierzam sprezentować "Troje' koleżance, wielkiej fance kryminałów. Myślę, że powinno się jej spodobać i mam cichą nadzieję, że potem mi tę pozycję pożyczy. :D
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam na tę książkę chęć od momentu jej zapowiedzi :) na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Im więcej recenzji czytam, tym bardziej mam wrażenie, że to wiele hałasu o nic. ;) Ale mam nadzieję, że w trakcie lektury zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Poczekam, aż ten cały szum opadnie wokół tej książki, chociaż mam ją na czytniku, poczekamy zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Już prawie wszyscy ją czytali. A ja nadal nie jestem do niej przekonana...

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładne zdjęcie;) Kampania promocyjna potrafi zdziałać cuda - o książce słyszeli już (prawie) wszyscy blogerzy, nawet jeśli nie mieli jeszcze okazji jej czytać. Sama doceniam pomysł na fabułę, ale obawiam się, że powieść po prostu mi się nie spodoba. Choćby ze względu na zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie "Troje" potrafiło przestraszyć :-) Budziło taki niepokój, zwłszcza, kiedy czytało się wieczorem... Brr... Nawet mi się chyba śniło :D
    Najbardziej lubiłam właśnie wątek japoński - rozmowy Chiyoko i Ryu, ale jego zakończenie mnie rozczarowało. Trochę mi tam nie pasowało

    OdpowiedzUsuń
  22. O! To ciekawe, że tak wielu czytelników ma problem z zakończeniem "Trojga". Mi się bardzo ta otwarta forma spodobała. I sądzę, że przede wszystkim dlatego, że żadne rozwiązanie zagadki nie byłoby w stu procentach idealne, więc pole do interpretacji pozwoliło lepiej ogarnąć całość. Miejscami miałam nawet ciary z niepokoju :) Tak, zdecydowanie dobry thriller z fajnym pomysłem na dokładkę :)

    OdpowiedzUsuń

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran