KASS MORGAN: MISJA 100

2/10/2015

Misja 100 na pierwszy rzut oka wygląda świetnie. Ziemia zniszczona nuklearnym kataklizmem, ludzkość zamieszkująca kosmiczną kapsułę i misja setki młodocianych przestępców, którzy pod przymusem wyruszają na planetę, by sprawdzić czy nadaje się do ponownego zamieszkania. Nieźle, prawda? Coś tu jednak mocno zgrzyta.

Gdzie jest akcja? W książce z tak dobrze zapowiadającą się fabułą powinna ona pędzić, a tymczasem momentów, w których rzeczywiście coś się dzieje jest jak na lekarstwo.  Brak tu mocnych akcentów, które mogłyby przykuć uwagę czytelnika na dłużej. Czyta się fajnie, lekko i przyjemnie, ale nic poza tym. Żadnego napięcia, a to oczekiwanie na wielki moment, w którym wreszcie coś zaskoczy niestety nie przynosi rezultatów, przez co odniosłam wrażenie, że ta książka jest o niczym. Tak naprawdę cokolwiek zaczęło się dziać dopiero w ostatnich kilku zdaniach – nie żartuję. To niewątpliwie zachęca do zapoznania się z kolejną częścią, ale jednak pozostawia niesmak po tej pierwszej, której wiele można zarzucić.

Bohaterowie także nie robią większego wrażenia. Są bardzo powierzchownie nakreśleni, przez co do nikogo nie mogłam się przywiązać. Ot, każdy miał przypisaną jakąś cechę, która go odróżniała od innych i to wszystko. Jedna cecha to trochę za mało, by stworzyć wiarygodną postać nawet jeśli jest to tylko książka młodzieżowa. Dobrze przemyślany był za to sposób prowadzenia narracji – wydarzenia poznajemy z punktu widzenia czterech różnych osób, z czego trójka relacjonuje sytuację na Ziemi, a jedna – Glass – żyje dalej w Kolonii w przestrzeni kosmicznej. Dzięki temu widzimy kontrast pomiędzy jednym miejscem, a drugim – rygorystycznymi zasadami panującymi w Kolonii, szczególnie w sytuacji kryzysowej kiedy zasoby tlenu zaczynają się niebezpiecznie kurczyć, a dziką, nieokiełznaną planetą, na której wreszcie można poczuć się w pełni wolnym.

Szkoda, że całość nie wyszła Kass Morgan najlepiej, bo zapowiadało się naprawdę dobrze. Ciekawa fabuła miała potencjał, który według mnie autorka trochę zmarnowała. Zdawkowe opisy, bezbarwni bohaterowie i zdecydowanie zbyt mała ilość akcji nie pozwoliła mi się do końca Misją 100 nacieszyć. Czytało się tę książkę przyjemnie, ale bez właściwie żadnych emocji i nie sądzę, aby na długo zapadła mi w pamięci. Jednak tak jak wspomniałam zakończenie wreszcie przynosi długo wyczekiwany moment napięcia i z tego powodu chętnie sięgnę po kolejny tom, jeśli tylko ukaże się na polskim rynku wydawniczym.

Kass Morgan, "Misja 100", Bukowy Las, Wrocław 2015, s. 264

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Aśka Ptaszysko10 lutego 2015 16:39

    Dziwne. Zawsze wydawało mi się, że to pierwsza część powinna- że tak brzydko powiem- "dawać po jajach" ;). Tematyka faktycznie ciekawa, można z tego zrobić cudo. Cóż, oby kolejne tomy były lepsze, może Morgan jeszcze się wybroni! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to taka cisza przed burzą dla niepoznaki :D Też mam nadzieję, że się wybroni, bo kurczę - pomysł naprawdę fajny, szkoda go zmarnować...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ją w planach, a teraz to sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnes Recenzentka10 lutego 2015 18:19

    Jeśli masz ochotę sięgnąć po kolejny ton, to chyba nie było najgorzej.. Jednak ten brak akcji i emocji nieco mnie odpycha.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, faktycznie fabuła cacy, gdyby nie Twoja niezbyt zachęcająca ocena to pewnie od razu wpisałabym na listę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm intryguje mnie ta książka, ale szkoda, że nie wyszło tak dobrze, jak się zapowiadało.

    Zmieniłam adres bloga -> http://www.bookeaterreality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, fajnie to wyglądało. Nawet tak sądząc po okładce, to książka prezentuje się ciekawie.


    Ps. To zabrzmi trochę monotematycznie, ale znaleźli w tej kolonii piłkę kopniętą w 2012 przez Ramosa? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym tę książkę przeczytać, aczkolwiek przeciętne opinie oraz mała objętość skutecznie mnie odstraszają. Uwielbiam serial, jestem ogromną fanką i z drugiej strony chciałabym poznać pierwowzór. To się nazywa impas. http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że raczej nie czytam tego typu książek, to na tę miałam ochotę, zniechęca mnie jednak mało rozwinięta akcja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem Ci, że ja od razu po przeczytaniu włączyłam pierwszy odcinek serialu i w pierwszych 10 sekundach były już ogromne różnice :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Piłka Ramosa poszybowała znacznie dalej :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak jak mówię - do sięgnięcia po kolejny tom zachęca ostatnia scena :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mhmhmhmhmmmm... Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce nie byłam nią jakoś szczególnie zainteresowana, ale jakoś później strasznie mnie wzięło i bardzo chciałam ją mieć. Po premierze i po pierwszych recenzjach znowu entuzjazm opadł i w sumie już nie zamierzam się po raz kolejny na nią napalać. Podobno serial dobry. Może na niego zerknę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się pomysł na tę książkę (czy może raczej: na serial, na podstawie którego powstała). Serialu jeszcze nie widziałam, tak się czaję na niego. Szkoda, że autorce trochę nie wyszło, ale tak się czasami dzieje, kiedy ktoś próuje przenieść historię z ekranu na karty powieści - czasem jakby zapomina dodać jeszcze własnego ducha :)

    OdpowiedzUsuń
  15. to to jest książka na podstawie serialu, a nie odwrotnie?! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Do tej pory byłam przekonana, że tak, ale teraz zasiałaś wątpliwości :D Muszę to sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że to jednak jest serial na podstawie książki :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Masz rację - sprawdziłam :) Przepraszam za błąd
    Zawsze mnie to myli, kiedy pojawia się kolejność oryginał - serial/film - wydanie polskie

    OdpowiedzUsuń
  19. Opis fabuły brzmi genialnie... Może ten wspomniany w komentarzach serial okaże się lepszy?

    OdpowiedzUsuń
  20. Biedny Ramos, nigdy nie darują mu tego karnego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kibice Realu wybaczyli mu po golu w finale LM :p

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba jednak dobrze zrobiłam nie zamawiając Misji 100 i pozostając tylko przy serialu. Brzmi jak kompletne przeciwieństwo. W The 100 mnóstwo jest akcji, po skończonym odcinku odpalam od razu kolejny, martwię się o bohaterów i na każdą środę (nowy odcinek) wyczekuję ze zniecierpliwieniem.

    OdpowiedzUsuń
  23. No tak, obejrzałam pierwszy odcinek serialu i to, co w serialu jest na koniec pierwszego odcinka, w książce jest ostatnim zdaniem... także dlatego napisałam, że dopiero wtedy się rozkręca :)

    OdpowiedzUsuń

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran