SUE MONK KIDD: OPACTWO ŚWIĘTEGO GRZECHU

9/22/2015


 PREMIERA: 8.10.2015

Opactwo Świętego Grzechu to książka zupełnie inna niż refleksyjne Czarne skrzydła czy podnoszące na duchu Sekretne życie pszczół. Bardziej współczesna, ktoś powie – błaha – bo nie traktuje o równości wszystkich wobec prawa i walce o godność. To jednak nie jest do końca prawda, bo choć tak odmienna to również z głębią, którą udało się autorce wydobyć z historii zwyczajnej kobiety, podobnej do tysięcy innych kobiet na całym świecie.

Bo taka właśnie jest Jessie Sullvian - zwyczajna. I ta zwyczajność zaczyna jej doskwierać, dlatego gdy tylko okazuje się, że jej matka z nieznanych przyczyn ucięła sobie palec, Jessie bez wahania powraca do rodzinnego domu z jednej strony po to, by zająć się będącą w nie najlepszej kondycji psychicznej matką, z drugiej, by sama mogła choć na chwilę wyrwać się z marazmu własnego małżeństwa i uwolnić od poczucia niespełnienia w życiu. Rodzinny dom Sullivan'ów znajduje się na Egret Island - małej wyspie należącej do Karoliny Południowej, która słynie ze starego klasztoru benedyktynów, zwanego przez miejscowych Opactwem Świętego Grzechu. Jest to miejsce niezwykle interesujące z uwagi na jego patronkę - świętą Senarę, która według legendy była niegdyś syreną. To właśnie tutaj Jessie będzie musiała na nowo zmierzyć się z tragiczną śmiercią ojca, którego wiele lat temu zabrało morze w nie do końca jasnych okolicznościach, jak i stawić czoła własnym pragnieniom i walce serca z rozumem. Egret Island stanie się dla Jessie punktem zwrotnym w życiu, miejscem przewartościowania priorytetów, refleksji nad własnym małżeństwem i poszukiwania samej siebie. Na wyspie odkryje także rodzinne tajemnice, pozna siłę kobiecej przyjaźni i smak zakazanej miłości.

Sue Monk Kidd po raz kolejny w fascynujący sposób snuje swoją opowieść, zachwyca dokładnością opisów i bogactwem języka. Nie pozostawia wątpliwości co do swojego talentu i pisarskiego kunsztu, którego mógłby jej pozazdrościć niejeden pisarz. Fabularnie jednak tym razem jest trochę słabiej. Wiodący wątek - wątek kobiety przechodzącej kryzys wieku średniego, znudzonej małżeństwem i wdającej się w romans budzi mocno pejoratywne skojarzenia i z całą pewnością nie działa na korzyść głównej bohaterki, którą łatwo ocenić, a ciężko polubić. Chociaż sama autorka unika wydawania jednoznacznych osądów nad moralnością Jessie, a raczej stara się ukazać motywy jej zachowania, to czytelnikowi przyjdzie to bez najmniejszego trudu. Przyznać jednak należy, że rys psychologiczny, wewnętrzne zmagania Jessie, targające nią - często sprzeczne - emocje, to wszystko jest niezwykle wiarygodnie przedstawione i w pewnym sensie uszlachetnia nawet te najgorsze decyzje bohaterki.

Opactwo Świętego Grzechu ma jednak znacznie lepszą stronę. Jest nią właśnie tytułowy klasztor, znajdujący się na jego terenie Syreni Tron, legendy przewijające się w powieści i sam klimat małomiasteczkowej społeczności - przyjaźnie na całe życie, lokalne tajemnice, a także woda otaczająca wyspę, która jawi się jako niebezpieczny i nieokiełznany żywioł. Całość spowita jest atmosferą niepokoju, a dorzucenie do tego kalejdoskopu problemów natury psychicznej jeszcze bardziej potęguje ten nastrój. To właśnie niezwykły klimat małej wysepki mnie tak urzekł i chyba uratował tę powieść w moich oczach.

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem talentu pisarskiego Sue Monk Kidd, która z pozornie banalnej historii potrafi wydobyć głębię i cały wachlarz emocji, które targają nie tylko bohaterami, ale też czytelnikiem. Fabularnie Opactwo Świętego Grzechu ustępuje dwóm poprzednim powieściom pisarki, ale ma w sobie wiele elementów, na które warto zwrócić uwagę i dać tej książce szansę.

Sue Monk Kidd, "Opactwo Świętego Grzechu", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015, s. 345

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 

You Might Also Like

0 komentarze

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran