TERESA GRZYWOCZ: ETAT W CHMURACH

4/17/2016


Praca jako personel pokładowy kusi przede wszystkim obietnicą dalekich podróży, wysokich zarobków oraz możliwością poznania najróżniejszych kultur i ludzi, których w wielu przypadkach pewnie nigdy nie byłoby dane spotkać z poziomu morza. Ale czy zawód stewardessy wiążę się z samymi przyjemnościami? Warto zwrócić uwagę na ciemne strony życia na walizkach. Teresa Grzywocz w swojej debiutanckiej książce przybliża blaski i cienie pracy w arabskich liniach lotniczych. 

Bo z tymi podróżami to nie do końca tak dobrze, pasażerowie bywają naprawdę nieprzyjemni, a nienormowany czas pracy oraz ciągłe przebywanie wysoko nad ziemią mogą poważnie odbić się na zdrowiu. Niektóre sytuacje opisane przez Grzywocz zniechęcają do pracy w charakterze personelu pokładowego, ale nie ma co się oszukiwać - nawet jeśli nie jest tak kolorowo jak się wydaje, to i tak niewiele jest zawodów, które dają takie możliwości. Wymaga to wielu wyrzeczeń, ale nie od dziś wiadomo, że wszystkiego w życiu mieć nie można. 

Teresa Grzywocz od dziesięciu lat pracuje w tym zawodzie, jednak Etat w chmurach skupia się na początkach jej kariery w arabskich liniach lotniczych. Pokazuje jak wygląda przeprowadzka do kraju tak innego od Polski, przedstawia żmudny i ciężki okres szkolenia oraz przytacza różne anegdoty związane z pracą w przestworzach. Jest tu kilka zabawnych i mniej zabawnych historii - niektóre żarty, na które pozwala sobie załoga "kiedy pasażer nie widzi" szalenie mnie bawiły, a historie pasażerów potrafiły zaszokować. Dziennik pokładowy stewardessy, jak głosi podtytuł, naszpikowany jest takimi ciekawostkami z najróżniejszych lotów.

Książkę czyta się dobrze i szybko - szczególnie obszerny rozdział poświęcony podróżom do takich miejsc jak m.in. Bangkok, Sri Lanka, Kuala Lumpur czy Johannesburg. Zainteresowani pracą w lotnictwie na pewno znajdą tu wiele ciekawych, choć przeważnie tylko pobieżnie opisanych (zapewne z powodu małej objętości książki) informacji, które być może ułatwią potencjalnemu kandydatowi przejście przez rekrutację i trudne, wielotygodniowe szkolenie. Etatowi w chmurach daleko do wielkich dzieł literatury, to jasne, ale książka napisana jest poprawnie i właściwie nie ma się do czego szczególnie przyczepić. No, może tylko czasem autorka uderzała w mocno pretensjonalne tony - odniosłam wrażenie, że momentami się wybiela, krytykując przy tym kolegów i koleżanki po fachu. 

Tym, co szczególnie podobało mi się w książce Teresy Grzywocz było pewnego rodzaju obalenie mitu pięknej stewardessy, która ma tylko być miła i dobrze wyglądać. Ten zawód wymaga naprawdę niezwykłej wszechstronności, wielu trudnych umiejętności (personel pokładowy podobno szkolony jest nawet do odbierania porodu!) i przede wszystkim dużej wytrzymałości fizycznej, która pozwoli przetrwać wielogodzinne, czasem nocne loty i nieustanne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Na odpoczynek nie ma wiele czasu, ale jedno jest pewne - ta praca fascynuje jak mało która! Podobno równie mocno uzależnia, bo wśród stewardess znane jest powiedzenie "Raz stewardessa, zawsze stewardessa". Mogę tylko mieć nadzieję, że będzie dane mi się o tym kiedyś przekonać na własnej skórze.

Teresa Grzywocz, "Etat w chmurach", Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2014, s. 262
 
PS Niebawem wychodzi kolejna książka Teresy Grzywocz - Z chmur do Azji, po którą z przyjemnością sięgnę.

You Might Also Like

0 komentarze

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran