Tarryn Fisher: Bad Mommy

7/15/2017


Kiedy do sąsiedniego domu wprowadza się nowa lokatorka, Jolene Avery z otwartymi ramionami zaprasza ją do swojego życia. Jeszcze nie wie, że popełnia ogromny błąd, bo zaczyna się zupełnie zwyczajnie. Kobiety się zaprzyjaźniają, a przecież to normalne, że przyjaciółki noszą podobne ubrania, fryzury, a sypialnię malują tym samym kolorem farby. Czytelnik ma jednak tę przewagę, że na początku patrzy oczami Fig i doskonale wie, że w jej obsesji nie ma nic normalnego. Jolene i Darius mają wszystko, czego ona zawsze pragnęła - idealne życie, piękny dom, ale przede wszystkim kilkuletnią córeczkę Mercy. Dlatego robi wszystko, by stać się częścią rodziny, a jej chory umysł pragnie zastąpić Jolene w roli żony i matki.

Bad Mommy. Zła mama to kameralna powieść, rozgrywająca się na ograniczonej przestrzeni z udziałem trzech głównych bohaterów. Po nich długo nie ma nic, a reszta przewijających się postaci to zaledwie niewielki ułamek całości, nieśmiało majaczący w tle. Ale więcej tu nie potrzeba, bo klimat w tej powieści zbudowany jest właśnie przez tę klaustrofobiczną ciasnotę, która przytłacza z każdą stroną coraz bardziej. Im lepiej poznajemy bohaterów, a mamy tę możliwość dzięki temu, że każdy ma w tej historii swoją część, tym wyraźniej widzimy, że nie ma tu postaci krystalicznie czystych. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Fig i jej szaleństwo, ale Jolene i Dariusa także ciężko obdarzyć sympatią, mimo że zostali przecież ofiarami stalkingu. Fisher buduje swoją powieść na ciemnych zakamarkach duszy bohaterów, ale brakuje w tym wszystkim elementu zaskoczenia. Bo owszem, książka wywołuje dość silne uczucie niepokoju, ale nie jest ono spowodowane nieprzewidywalnością wydarzeń, a rodzącą się w głowie myślą czy przypadkiem ta historia nie mogłaby dotyczyć nas samych.

Gdzieś między wierszami Fisher sygnalizuje niebezpieczeństwo mediów społecznościowych. Nie tyle ostrzega, bo sama przecież jest aktywną użytkowniczką instagrama, ale wskazuje na pewien problem. Często nie zastanawiamy się jak wiele informacji na nasz temat mogą wyciągnąć osoby trzecie tylko na podstawie zdjęć czy krótkich postów. Epatując swoją prywatnością w internecie szeroko otwieramy przed nimi drzwi do naszego życia, nie myśląc o konsekwencjach. Zupełnie tak jak Jolene przed Fig. I niby przecież każdy z nas doskonale o tym wie i nie potrzebuje moralizatorstwa, ale chyba nie spodziewamy się, że ktoś może tak mocno próbować wniknąć w nasze życie, że zdjęcie na instagramie będzie dla niego bezcenną wskazówką. Ciekawy i dość oryginalny okazał się pomysł na zakończenie tej historii. Zakończenie, które jest niejednoznaczne, nie daje żadnych odpowiedzi, a rodzi wiele pytań o problem stalkingu. Rzuca ono zupełnie inne światło na całą powieść i sprawia, że nic w Bad Mommy nie jest oczywiste.

Książka Tarryn Fisher to przerażający obraz obsesji na punkcie drugiej osoby, chore pragnienie stania się kimś innym, lepszym i bardziej kochanym. Może momentami okazała się zbyt wulgarna, zbyt bezpośrednia w opisywaniu pewnych sytuacji, ale przez to wcale nie mniej prawdziwa czy przerażająca. Nie w sposób oczywisty, ale stopniowo kiełkujący w duszy czytelnika. Bo skąd mieć pewność, że nikt nie zazdrości właśnie tobie? Wcale nie musisz uważać się za szczęściarza, ważne żeby inni tak o tobie myśleli. A przecież właśnie to pokazujesz na portalach społecznościowych - idealne momenty ze swojego życia.

★★★★★★

Tarryn Fisher, Bad Mommy. Zła Mama, SQN, Kraków 2017, s. 310

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SQN.

You Might Also Like

0 komentarze

"Słowa są ponadczasowe. Powinieneś je wypowiadać lub pisać ze świadomością o ich wieczności."
/Khalil Gibran